Call Center Poland: Pressroom > Press Info

Większa moc braci Motz

Forbes, 1 kwietnia 2008
Autor: Iwona Kokoszka

Stworzyli pierwsze call center, potem zainwestowali w nieruchomości i elektrownie wiatrowe, teraz znowu mają nowe pomysły. Kto powiedział, że nie trzyma się wielu srok za ogon?

Cztery wieże biurowo-mieszkalne, osiem kamienic, 100 lokalizacji w centrach miast, w tym ok. 30 kin, również magazyny. W sumie 600 tyś. mkw. powierzchni mieszkalnej i 100 tyś. mkw. powierzchni handlowej wartości ok. 2 mld złotych. Tak wygląda pakiet dobrze prosperujących deweloperów europejskich. Wymienione nieruchomości nie są jednak własnością ani francuskiego Orco, ani izraelskiego GTC. Zainwestował w nie fundusz ventures Capital Park, zarządzany przez Jana Motza, który dorobił się na telefonicznych centrach obsługi klienta jako spółka Call Center Poland. Kilka miesięcy temu sprzedał ją firmie Internet Group za 140 mln zł, by mieć kapitał na nowy biznes - deweloperkę. Połączył siły z bratem Jerzym, który zarządza grupą reklamową Euro RSCG Poland, a kilka lat temu jako jeden z pierwszych polskich biznesmenów wraz ze wspólnikami zaczął skupować wielkie gospodarstwa rolne i tworzyć farmy wiatrowe. Wsparci kapitałem z brytyjskiego funduszu Patron Capital Limited bracia mają następne plany. Zamierzają budować luksusowe rezydencje, tanie osiedla mieszkaniowe w ośrodkach akademickich i drogi. Jeśli im się uda, mogą stać się największą polską firmą dewelopersko-inwestycyjną. Kupony od sukcesu będą mogli odcinać dopiero za kilka lat.

Przed Motzami teraz czas porządkowania inwestycji. Po sprzedaży call center Jan skupia się głównie na pozyskiwaniu nieruchomości komercyjnych. Zarządzający funduszem yenture capital Neo Investments Jerzy dogląda firm związanych z reklamą, outsourcingiem, energią odnawialną i rolnictwem. Razem chcą budować biurowce i osiedla mieszkaniowe. Podobno konsultują się w każdej biznesowej sprawie. Jan Motz (46 1.) to żywiołowy, dynamiczny wizjoner, dziewięć lat młodszy Jerzy jest bardziej opanowany i pragmatyczny. Taka mieszanka plus wzajemrie zaufanie, nieczęsto spotykane w rodzinnych firmach, procentują małą liczbą wpadek. - To jedni z niewielu ludzi w przemyśle reklamowym, dla których istotą w biznesie jest wartość poszczególnych spółek, a nie pryzmat sukcesu kampanii marketingowych - mówi Jacek Olechowski, współwłaściciel grupy reklamowej Mothership. Dziś grupa reklamowa Euro RSCG Poland zarządzana przez Jerzego Motza (170 mln zł przychodów i 13 mln zł zysku w roku 2007) jest czwartą pod względem efektywności na świecie w sieci Euro, po oddziale francuskim, brytyjskim i hiszpańskim.

Bracia Motz tak samo jak biznesu reklamowego pilnują zwiększania swojego portfela w deweloperce. Wspólne projekty rozpoczęli w 2003 roku. Na warszawskim Mokotowie zbudowali biurowiec Antares, który sprzedali irlandzkiemu funduszowi Castle Carbery Properties. W 2007 r. jako spółka Real Management (należy do Jerzego, ale Jan wspiera ją kapitałowo jako Capital Park kwotą 50 mln euro) skończyli budowę osiedla pod nazwą Rezydencja Chojnów. Za 35 mln zł postawili tam 30 willi (20 tyś. mkw. PUM-u). Kupiły je podobno m.in. polskie aktorki - Małgorzata Kożuchowska i Jolanta Fraszyńska. - Bracia Motz i ich partnerzy mają duże kompetencje do tworzenia stylowych rezydencji. To chyba jedna z niewielu firm, która jest w stanie zbudować klasyczne domy i wnętrza na unikalnym poziomie - twierdzi Maciej Wandzel, szef funduszu Supernova Capital.

Bracia Motz mogą się też pochwalić pięknymi biurami, w których tapety i materiały pochodzą ze sklepów Ralpha Laurena, albo olbrzymimi domami w stylu New England z garażem na osiem aut i torem gokartowym. Ale nie znaczy to, że zanurzyli się w bezbrzeżnej konsumpcji. Pozyskane fundusze inwestują w kolejne produkty - ostatnio w osiedle Pałacowa w Wilanowie o wartości 200 mln zł. - Stawiamy tam domy jednorodzinne. Mimo że branża deweloperska trochę dołuje, wysokiej klasy apartamenty w tej lokalizacji będą się coraz lepiej sprzedawać - przekonuje Jan Motz, który po 11 latach w biznesie marketingowym powraca do swoich biznesowych korzeni. W latach 80. zajmował się deweloperką w USA, dokąd wyjechał jako niedoszły lekarz weterynarii. Pod Nowym Jorkiem budował rezydencje dla rekinów z Wall Street. Na przełomie lat 90. jego firma zatrudniała ponad 400 osób. Wtedy przyjechał do niego uczyć się życia i biznesu brat Jerzy. Ale jego nie kręciła Ameryka. Wrócił do Polski i w 1993 r. zatrudnił się w agencji reklamowej Galicja. Do pracy przyjmował go Piotr Beaupre, dziś wspólnik przy projektach rolniczych i energii odnawialnej: Eco-Wind i Funduszu Areał.

Jerzy ściągnął do kraju Jana, który poszukiwał nowego pomysłu na biznes. Założył pierwsze w Polsce telefoniczne centrum obsługi klientów - Call Center Poland. Trzysta osób przyjmowało zamówienia, zlecenia, reklamacje od klientów Philipa Morrisa, Polkomtela itd. Zaskoczony dynamicznym rozwojem przedsięwzięcia postanowił otworzyć oddział w Krakowie i Czechach. Pozyskał na ten cel prawie 2 mln dol. z funduszu Renaissance Partners, który wyszedł z inwestycji w 2004 roku. - Nie były to wielkie zwroty, ale zarobiliśmy na tym - twierdzi Piotr Bardadin, partner funduszu Renaissance Partners. Nic dziwnego, inwestycje poza stolicą nie wypaliły. - Czechy okazały się za małym rynkiem, a połączenia z Krakowa były za drogie - wspomina Jan Motz. Skupił się więc na biznesie w Warszawie i przyłączył kilka spółek o podobnym profilu. Kiedy w ubiegłym roku sprzedawał firmę, zatrudniała 1500 osób, przychody przekroczyły 70 mln zł, a zysk 7 mln złotych. Do kasy Jana Motza wpłynęło znacznie więcej. Internet Group zapłacił za spółkę 140 mln złotych. - To świetna cena, rynek call center był wtedy w szczytowej formie - ocenia Bardadin. - Motz zrobił to w dobrym momencie i dzięki temu ma środki, by realizować następne pomysły na atrakcyjne biznesy.

Teraz Motz stawia na deweloperkę. Trzy lata temu założył firmę Capital Park, przez którą inwestuje w Polsce środki brytyjskiego funduszu Patron Capital Limited, dysponującego aktywami w wysokości kilkuset milionów euro. Każdy projekt jest wyceniany oddzielnie i od każdego Capital Park pobiera inną prowizję. Motz liczb nie ujawnia, ale zazwyczaj marża wynosi ok. 10 proc. od wartości poszczególnych transakcji.
 
Z budżetu Patrona bracia Motz sfinalizowali swój najatrakcyjniejszy do tej pory projekt komercyjny. Za śmiesznie małą kwotę 23,5 mln złotych kupili 43 kina sieci Neptun-Film. W sumie 100 tyś. mkw. - lokale w centrach miast w Trójmieście, Elblągu, Olsztynie, Bydgoszczy. Warto porównać transakcje Max-Filmu, który trzy warszawskie kina: Relax, Skarpę i Wars, sprzedał odpowiednio za: 18,9 i 3,8 mln złotych. Współwłaścicielem sieci Neptun był znajomy Jana Motza -Jerzy Kowalski.

Wykorzystywanie w całości lub w części tekstów znajdujących się na stronie internetowej www.ccp.pl w zakresie innym niż wynikający z art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest dozwolone pod warunkiem uzyskania zgody Call Center Poland SA.